Elżbieta Jaworowicz to jedna z najpopularniejszych twarzy Telewizji Polskiej, gospodyni "Sprawy dla reportera". Nazwisko zawdzięcza drugiemu mężowi, rajdowcowi Lechowi Jaworowiczowi. Para
Kononowicz w Sprawie dla reportera. Zacznijmy od nieszczęsnego Kononowicza, który swoją sławę zawdzięcza publikacji na YouTube swojego "orędzia" - kandydował wówczas na prezydenta Białegostoku. Nieustannie rwał się do mediów i polityki, aspirował do piastowania wysokich stanowisk. Za jego medialną kreacją i przekonaniem do
Pierwszy odcinek programu „Sprawa dla reportera” został wyemitowany w 1983 roku. Od początku trwania formatu jest z nim związana jego pomysłodawczyni Elżbieta Jaworowicz.
Elżbieta Jaworowicz od lat prowadzi program telewizyjny „Sprawa dla reportera”. Ikona dziennikarstwa telewizyjnego, która niemal na stałe wpisała się w ten krajobraz, stara się nagłaśniać ludzkie dramaty, tym samym pomagając bohaterom reportaży.
Dla wielu telewidzów oczywiste jest, że nie ma "Sprawy dla reportera" bez Elżbiety Jaworowicz. Równie trudno wyobrazić sobie obecnie ten program bez mecenasa Piotra Kaszewiaka.
Na zakończenie wczorajszego odcinka „Sprawy dla reportera” wyemitowano przeprosiny autorki programu Elżbiety Jaworowicz pod adresem właściciela zakładu produkującego czekoladę w Sierpcu
Sprawa dla reportera: awantura w programie. Ekspertka wyszła ze studia. W ostatnim wydaniu "Sprawy dla reportera" poruszono temat małżeństwa, któremu odebrano 12-letniego syna. Chłopiec został umieszczony w rodzinie zastępczej, ponieważ kuratora zaniepokoiły m.in. trudne warunki bytowe rodziny, ponadto u rodziców nastolatka
Marian Dyczewski po wizycie u Elżbiety Jaworowicz (video) W ostatni wtorek odbyło się nagranie do odcinka programu „Sprawa dla reportera”, dotyczącego sytuacji mieszkańców Augustowa poszkodowanych na skutek lipcowego pożaru budynku komunalnego na ulicy Zarzecze. Jedną z osób goszczących w studiu nagraniowym TVP był Marian Dyczewski.
WPHUB. 19.08.2021 21:55. Smutne wieści o Elżbiecie Jaworowicz. Jej fani mogą się załamać. 217. Elżbieta Jaworowicz od blisko 40 lat zajmuje się prowadzeniem programu "Sprawa dla reportera", który nadal gromadzi przed telewizorami mnóstwo osób.
Strona zawiera informacje na temat godzin emisji (czyli kiedy leci) dla Sprawa dla reportera.Jeżeli stacje telewizyjne planują w najbliższym czasie nadać audycję (premiera, powtórki) w sekcji najbliższe emisje umieszczone są informacje na temat jakiego dnia, o której godzinie oraz na jakiej antenie można obejrzeć program.
wwWyRQ. "Sprawa dla reportera" od blisko 40 lat (z przerwami) gości na antenie TVP1. W prowadzonym przez Elżbietę Jaworowicz programie poruszane są trudne, konfliktowe sprawy, wymagające interwencji. Celem jest znalezienie rozwiązania omawianych skomplikowanych sytuacji życiowych. W odcinku wyemitowanym 6 stycznia 2022 r. bohaterką była pani Maryna. Ukrainka jest mężem Polaka, z którym jest w trakcie rozwodu. Małżeństwo walczy między sobą o prawo do opieki nad trójką ich dzieci oraz o kontakty z nimi. Dwójka starszego potomstwa jest pod opieką ojca, natomiast najmłodszy synek został z mamą. Kobieta skarży się, że mąż utrudnia jej kontakty zasądzone postanowieniem sądu. Jak wskazują twórcy "Sprawy dla reportera", każda ze stron pragnie dobra dzieci, ale trudno im znaleźć porozumienie w tej sprawie. Po dyskusji, do której doszło w studio programu, Elżbieta Jaworowicz zapowiedziała występ artysty. Rzeczonym artystą był Paweł Jasionowski, wokalista nurtu disco polo i dance, lider zespołu Masters. W studio "Sprawy dla reportera" wybrzmiał hit "Żono moja", który często pojawia się np. na polskich weselach. Podczas występu widać było, jak Elżbieta Jaworowicz podśpiewywała i podrygiwała w rytm piosenki. Dobrze bawili się też eksperci zaproszeni do programu. Tylko bohaterka poruszanej historii, pani Maryna, wyglądała na nie do końca uradowaną. Wciąż z jej oczu płynęły łzy, wynikające z cierpienia i tęsknoty za dziećmi. Resztę artykułu znajdziesz pod materiałem wideo: Widzowie "Sprawy do reportera" chętnie komentują to, co wydarzyło się w odcinku. W sieci pojawiają się skrajne komentarze. Dla jednych występ gwiazdy disco polo był doskonałym przerywnikiem w programie i dał chwilę na wytchnienie po trudnej dyskusji, a według innych taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. – czytamy w mediach społecznościowych. Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@ Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z życiem gwiazd, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Sprawa dla reportera od wielu dekad gości na antenie TVP. Natomiast od kilku lat w programie, w roli eksperta i doradcy, pojawia się mec. Piotr Kaszewiak. Młody prawnik szybko zyskał sympatię widzów. Mec. Kaszewiak – kolokwialnie rzecz ujmując – nie owija w bawełnę. W pełni pokazuje swoje emocjonalne zaangażowanie w omawiane reportaże Elżbiety Jaworowicz. Zawsze przychodzi na nagrania przygotowany i niejednokrotnie – najczęściej szczegółowo przeglądając akta danej sprawy – w kluczowym momencie wyciąga „asa z rękawa”. Jaki naprawdę jest prawnik, coraz szerzej rozpoznawany w naszym kraju? Mecenas Piotr Kaszewiak. Cała prawda o ekspercie „Sprawy dla reportera” Emocjonalna postawa znanego już adwokata jednym imponuje, u innych z kolei wzbudza podejrzenia. Część internautów zarzuca mu „grę pod publiczkę”, gdy wszelkie dowody ewidentnie wskazują na winę któregoś z uczestników debaty. Prawda jest jednak jedna – przynajmniej jeśli wierzyć relacjom uczestników Sprawy dla reportera – jaką opisaliśmy zaledwie końcem czerwca. Człowiek honoru? Otóż mecenas Kaszewiak wcale – jak to ujmuje mniejszościowa co prawda, część krytyków adwokata – nie gra pod publiczkę. Elżbieta Jaworowicz miała sposobność weryfikowania, czy Piotr Kaszewiak faktycznie bezpłatnie pomagał ofiarom bezprawia lub oszustw i wyłudzeń, gdy deklarował to na antenie. I tak, robił to! Potwierdziły to w rozmowie z 2 osoby biorące udział w odcinkach Sprawy dla reportera emitowanych w ubiegłym roku. Potwierdziły, że mecenas – zgodnie z deklaracją – zaledwie kilka dni po nagraniu nawiązał z nimi kontakt. Wygląda zatem na to, że dane słowo i realne zaangażowanie w sprawę jest dla mec. Kaszewiaka ważniejsze, niż pieniądze czy sztucznie kreowany PR. Mógłby przecież promować swoje usługi i swoją osobę jeszcze szerzej, chociażby rozmawiając z innymi mediami. Ale nie robi tego. Dlaczego uważamy, że dane słowo ma dla mecenasa wysoką wartość? Wskazują na to chociażby słowa, jakich użył, gdy kilka tygodni temu – w bardzo kulturalny swoją drogą sposób – odmówił naszej redakcji krótkiego komentarza. – Czułbym się niezręcznie, gdyby choć jedna osoba odniosła mylne wrażenie, że poszukuję rozgłosu lub próbuję wykorzystywać popularność Programu dla celów innych niż pomoc Osobom, którym pomagam zawodowo lub w Programie – tłumaczył nam mecenas. – Myślę, że mamy w dzisiejszym świecie mamy aż nadto aspirujących “celebrytów” – ja zaś chciałbym pozostać po prostu adwokatem – skwitował mec. Piotr Kaszewiak. Ponadto raz jeszcze przeprosił, że musi odmówić, licząc na zrozumienie. PKO BP nie przekazało dobrych wieści. To dotyczy wszystkich Polaków Gorąco w TVP. Ida Nowakowska postawiła sprawę jasno
Autorski program Elżbiety Jaworowicz „Sprawa dla reportera” pojawia się na antenie telewizyjnej Jedynki od blisko 40 lat. Mimo że towarzysząca poruszanym historiom oprawa (szczególnie w ostatnich latach) pozostawia wiele do życzenia, widzowie mogą obserwować na ekranach autentyczne historie, często budzące wiele jednym z ostatnich odcinków w studio doszło do niezwykle nerwowej wymiany zdań między jedną z uczestniczek, opowiadającą o chorobie swojego syna a w „Sprawie dla reportera”Gości pierwszej części programu byli rodzice ośmioletniego Eryka, który urodził się z niedorozwojem lewej części serca. Gdy para dowiedziała się o chorobie, kobieta była w 20. tygodniu ciąży, nie zdecydowała się jednak na zabieg przerwania ciąży. Małżeństwo pojawiło się w „Sprawie dla reportera” w związku ze zbiórką na specjalistyczne leczenie chłopca w Stanach pewnym momencie dyskusji głos postanowiła zabrać obecna na miejscu prawniczka – Maria Wentlandt-Walkiewicz, często goszcząca w programie. – Temu dziecku bezapelacyjnie trzeba pomóc. Co do tego nie mam żadnych zastrzeżeń. Matka, która kocha dziecko, musi się zastanowić, jaki mu ewentualnie gotuje los. Wie pani co, zastanawiam się, czy jako matka nie podjęłabym innej decyzji. Bo kocham dziecko i nie chciałabym, żeby na moim dziecku eksperymentowano – jej słowa szybko zareagowała matka chłopca, dopytując, „czy mogłaby później spojrzeć sobie w oczy”. Wzburzona adwokatka natychmiast odpowiedziała.– A ma pani sumienie spojrzeć w oczy cierpiącemu dziecku? – Jaworowicz nie zdecydowała się na przerwanie dyskusji. Po chwili stwierdziła, że „nie ma kwalifikacji” i chciałaby jedynie „pomóc temu dziecku”. Po kilku kolejnych wypowiedziach matka ośmiolatka ponownie zaczęła krzyczeć, po czym zalazła się łzami. Miała także problemy ze złapaniem programie w sieci pojawiły się dziesiątki komentarzy – zarówno krytykujących słowa Wentlandt-Walkiewicz oraz nawołujących do zrezygnowania z zapraszania jej do studia, jak i broniących opinii wygłoszonej przez jej zdanie? Artykuły polecane przez redakcję Lelum:Niepojęte, kto pojawi się teraz w „M jak miłość”. Fani serialu mogą zdębiećPiekarczyk ujawnił, jaką dostanie emeryturę. Na widok kwoty opadły nam szczękiBiedrzyńska przekazała druzgocącą wiadomość o śmierci. „Odchodzą Ci najwięksi, najwspanialsi”Źródło: Pudelek
Data utworzenia: 20 lipca 2022, 17:18. W przeszłości zawodnik FAME MMA Jacek Murański został skazany za pobicie i spędził trzy lata w więzieniu. Teraz przekonuje, że jest niewinny. Elżbieta Jaworowicz zaprosiła go do "Sprawy dla Reportera", by opowiedział swoją wersję wydarzeń. W trakcie programu nie brakowało krzyków i mocnych dyskusji. Jacek Murański był gościem u Elżbiety Jaworowicz. Foto: Karol Makurat/REPORTER/Twitter / - Jacek Murański stał się jedną z twarzy federacji FAME MMA, a w przeszłości występował jako aktor. Jego najbardziej znane w role w ostatnim czasie to "Krwawy Hans" w programie "Wojenne dziewczyny" oraz epizody w innych serialach telewizyjnych "Ojcu Mateuszu". Cieniem na jego przeszłości kładzie się wyrok za pobicie, przez który spędził trzy lata w zakładzie karnym. Teraz postanowił ponownie opowiedzieć o tych wydarzeniach, by udowodnić swoją niewinność. Artur Szpilka poznał wreszcie swojego przeciwnika na HIGH League 4 Jacek Murański i historia pobicia Murański w przeszłości kupił na licytacji komorniczej dom od pewnego biznesmena. Według niego ta inwestycja okazała się "wejściem w gniazdo szerszeni", bowiem w zakupionym domu odnalazł magazyn nielegalnego spirytusu. Miała to być jedna z gałęzi działalności tego biznesmena. Fame MMA 15 — kiedy i gdzie odbędzie się kolejna gala? Gdzie transmisja? Według relacji Murańskiego w 2008 r. owy biznesmen pojawił się w barze aktora z propozycją odkupienia domu wraz z magazynem za 200 tysięcy złotych. Murański nie zgodził się na propozycję, wywiązał się konflikt i jak później wykazywano w trakcie śledztwa, dotkliwie go pobił. Kiedyś zawodnik FAME MMA przyznał się do tej wersji wydarzeń, teraz zaznacza, że to nieprawda. Murański opowiada w programie o zatrzymaniu przez policję, które wydarzyło się kilka dni po rzekomym pobiciu. Zawodnik FAME MMA wspomina, że po interwencji, gdy był już skuty, funkcjonariusze "kopali go". Sam sugeruje, że policjanci byli bezpośrednio zamieszani w całą aferę i współpracowali z biznesmenem. – Co najmniej dwóch policjantów brało udział w handlu spirytusem. Jeden z nich mnie torturował. Kiedy już leżałem obezwładniony, poddałem się policji, zostałem skuty, ten policjant podbiegł do mnie, rozszerzył mi nogi, kilkukrotnie kopnął mnie w jądra. Miałem miażdżone jądra podczas zatrzymania. Byłem na izbie zatrzymań. Powiedziałem, że traciłem świadomość z bólu, zostałem zawieziony na badania i tam w moczu stwierdzono u mnie krew — relacjonował Murański w programie TVP. Norman Parke został wyrzucony z FAME MMA. Jak to skomentował? Tak tłumaczył się z pobicia biznesmena Po latach Murański w "Sprawie dla reportera" opowiedział, że według niego biznesmen został rzeczywiście pobity, ale dwa dni później przez inne osoby. Aktor podkreśla, że "siedział dziewięć miesięcy w celi izolacyjnej" przez zeznania świadka koronnego, którym był jeden z wcześniejszych ochroniarzy Murańskiego, a później przedstawił nieprawdziwą wersję wydarzeń. W "Sprawie dla Reportera" aktor wyjaśniał, że przyznał się do rzekomego pobicia, gdyż "był torturowany przez policję". Podkreślał, "że spędził 3 lata w więzieniu za niewinność". Jako jeden z argumentów, mających potwierdzić jego wersję wydarzeń, wskazywał na to, że "rzekomo pobił biznesmena, który następnego dnia był zdrowy i nie miał żadnych ran". Murański opowiada, że prokurator miał wówczas zlecać badanie DNA w tej sprawie. Według jego relacji prokurator, nie mając wyników pierwszego badania, zarządził drugie i one wykazały ślady krwi, które zdaniem Murańskiego zostały podrzucone. Jacek Murański zapowiada dalsze kroki. Ratunkiem ma być Sąd Najwyższy W drugiej części programu aktor dostał pytanie od mec. Piotra Kaszewiaka, dlaczego przyznał się do pobicia, skoro to nie on był sprawcą? Wówczas zdenerwował się i podniósł gwałtownie głos na gości oraz na prowadzącą program Jaworowicz. W pewnym momencie wykrzyczał, że "nie przyszedł tu po litość, nie po litość!", rozkładając dłonie i przekrzykując tym samym biorącego udział w programie byłego funkcjonariusza CBŚ Jacka Wronę. Co dalej może wydarzyć się w tej sprawie? Pełnomocnik Murańskiego w trakcie programu poinformował o kolejnych krokach. — Złożyliśmy wniosek do Prokuratury Krajowej o złożenie do Sądu Najwyższego skargi nadzwyczajnej — zapowiedział. Według niego ten ruch jest jak najbardziej uprawniony, ponieważ "istnieją w staj sprawie przesłanki dot. ustawy o Sądzie Najwyższym". Najman o Murańskim: to jego da się pobić? Program był szeroko komentowany w mediach społecznościowych. W żartobliwym tonie o całej sprawie wypowiedział się Marcin Najman. "On dał się pobić policjantom ? To jego da się pobić ? Szkoda że zapomniał się >>odpalić<< " — skomentował były bokser. /2 Karol Makurat/REPORTER / East News Jacek Murański był gościem w programie Elżbiety Jaworowicz. Chce "oczyścić" się z powodu dawnego wyroku za pobicie. /2 Karol Makurat/REPORTER / East News Na najbliższej gali FAME MMA 15 Jacek Murański zawalczy z Arkadiuszem Tańculą. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem: