L’Espace, ang. Once Upon A Time Space, 1982) – drugi francuski serial animowany z cyklu „Było sobie” wyprodukowany w roku 1982 dla France 3. Nadawany w 26 odcinkach po około 25 minut. Autorem filmu jest Albert Barillé. Piosenkę tytułową w oryginalnej wersji śpiewał Jean-Pierre Savelli. Był sobie kosmos.
Był sobie dziad i baba, Bardzo starzy oboje, Ona kaszląca, słaba, On skurczony we dwoje. Mieli chatkę maleńką, Taką starą jak oni, Jedno miała okienko. I jeden był wchód do niej. Żyli bardzo szczęśliwie, Spokojnie jak w niebie, Czemu ja się nie dziwię, Bo przywykli do siebie. Tylko smutno im było, Że umierać musieli, Że się
Było Sobie Życie - 21 WOJNY Z TOKSYNAMI. Bajkowo. 26:27. Było Sobie Życie - 14 KUBKI SMAKOWE I ZĘBY. Bajkowo. 3:29. Bylo sobie zycie - Czołówka filmu. Isreal Guy. 26:41.
Pięknie i bogato ilustrowane kompendium wiedzy o ludzkim ciele. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie.
Było sobie życie - Serce (Odcinek 7) - jedna z najpopularniejszych bajek edukacyjnych dla dzieci. Pozwala w przyjazny sposób poznać świat.
Dalej przez życie (DPŻ) - Nowaczkiewicz zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Dalej przez życie (DPŻ).
Upcoming Animacja TV shows. Czy Netflix, Prime, VOD.pl itp. streamują Było sobie życie Sezon 1? Sprawdź, gdzie obejrzeć wszystkie odcinki online!
nie mieliśmy nic, lecz przed nami było całe życie. Nancy wiosną przypomina Południe 2. Ona mnie kocha i ja też ją kocham. Idziemy i rozmawiamy, filozofujemy, a ja robię jej tysiąc zdjęć. W małych barkach wokół placu. wystawiono na słońce stoliki, ale było zbyt wiele światła i hałasu. i czekaliśmy, aby nadeszła noc.
PRZYPOMINAMY!!! W tym dziale pytamy o muzykę z seriali! Jeśli szukasz muzyki z zapowiedzi serialu, sprawdź odpowiedni dział! Podziel się tematem! Playlista z serialu Był sobie człowiek. Poznaj soundtrack z tego serialu. Pełna lista utworów.
I will always want you. I came in like a wrecking ball. I never hit so hard in love. All I wanted was to break your walls. All you ever did was wreck me. I came in like a wrecking ball. Yeah, I just closed my eyes and swung. Left me crashing in a blazing fall. All you ever did was wreck me.
2eID. Dnia r. dwie klasy drugie: II a i II b pod opieką p. Oliwi Sikorskiej, p. Mirosławy Dobrzyńskiej i p. Izabeli Kwiatkowskiej udały się na wycieczkę edukacyjną do Alfy. W Centrum Handlowym uczniowie oglądali wystawę „Było sobie życie”. Wystawa złożona była z dwóch części: interaktywnej kopuły, w której prezentowany był film „Było sobie życie – serce” oraz strefy laboratoryjnej (z modelami, laboratorium oraz innymi elementami prezentującymi budowę ciała człowieka). Uczniowie, poza budową ciała, mogli poznać DNA.
Monika Marszał na swoim profilu instagramowym opowiada o dzieciństwie lat 80. i 90., przywołuje smak gumy balonowej, wakacje u babci, wyjadanie kruszonki z miski i dyskoteki przy oknach zasłoniętych kocami. Jej profil jest pełen sentymentu, który został zebrany w całość w audiobooku "Dom pachnący pomarańczą". Fragment audiobooka prezentujemy poniżej. "Dom pachnący pomarańczą" Moje dzieciństwo było wspaniałe, choć nie lubiłam notorycznie powtarzanego: "Ustąp, jesteś najstarsza". Dobrze, że choć w swojej klasie należałam do najmłodszych. Szkoła była super. Te niezapomniane dyskoteki, na których królował New Kids on the Block, Depeche Mode i Scorpions. A i tak każdy z nas najbardziej czekał na wolną piosenkę. Na obiad przeważnie był schabowy. Oczywiście taki oszukany z mortadeli. Ten prawdziwy to tylko w niedzielę, zjadany na końcu, bo najlepsze zawsze zostawiało się na koniec. My dziewczyny nosiłyśmy stukające drewniaki i plastiki, w które wchodziły kamyki, bo one robiły za obcasy, a my chciałyśmy być dorosłe. Rajtuzy na głowie udawały długie włosy. Kozaki Relaxy, różowa czapeczka i szalik z kangurkiem, "pyramidy", lajkry, dresy z kreszu i dekatyzowane kurtki i to koniecznie z odpinanymi rękawami były hitem tamtych lat. Lubiliśmy oglądać: "Emila z Lönnebergi", ale mówiliśmy o nim Emil z Drewutni, żeby nie połamać sobie języka. Czekaliśmy na "Arabelę", "Przyjaciela wesołego diabła" i "Było sobie życie". Ja wspólnie z młodszymi siostrami oglądałam "Reksia" i "Porwanie Baltazara Gąbki". Podziwiałyśmy "Sąsiadów" za ich pracowitość i spryt, słuchaliśmy mądrości Bonifacego z "Przygód kota Filemona", a "Czarnoksiężnika z krainy Oz" trochę się bałyśmy. "Smerfy" oglądali z nami nawet nasi rodzice. I oczywiście każda z nas chciał wreszcie zobaczyć, jak wygląda niania z "Mapeciątek" i buda Reksia w środku. Moje wspomnienia to także film "Szczęki", podglądany tylko z korytarza. I słusznie, przecież my baliśmy się nawet sceny z wilkami z "Akademii Pana Kleksa". Bajki w telewizji były rzadko, dlatego rodzice czasem wyświetlali nam przeźrocza z rzutnika "Ania". Po długim szukaniu skrawka ściany bez dekoracji, czyli bez paprotki lub obrazu, zaczynał się seans dla całego rodzeństwa. I nawet zapach rozgrzanego wyświetlacza pamiętam do dziś. Jazda Wigry 3 po oranżadę do sklepu i powrót do domu z krwawiącymi kolanami przypominały nam o fajnym popołudniu. Na ból nikt nie zwracał uwagi, sprawę załatwiała woda utleniona, a rodziców bardziej interesowało to, czy nasz składak jest mniej obity niż my. Tych bardziej wrażliwych pocieszano, że "do wesela się zagoi". Kto miał strupy na nogach, po prostu dobrze się bawił. Lubiliśmy, kiedy "zabierali" nam światło i całą rodziną rozmawialiśmy. Tata za pomocą dłoni i cieni robił zwierzęta na ścianie, a my zgadywaliśmy jakie. Wszystko robiliśmy wspólnie. Każdy miał czas i nigdzie się nie spieszył. My dzieci tamtych lat byliśmy bardzo wytrzymali na ból, bo nawet uszy przebijano nam ziemniakiem i igłą, w domowych warunkach. Byliśmy sprytni, bo opanowaliśmy perfekcyjnie sztukę pisania dwoma długopisami naraz sklejonymi taśmą klejącą. Byliśmy zręczni. My, dziewczyny grałyśmy w gumę: kosteczki, kolanka, pas, a na końcu były dłonie i paluszki. Czasem udało się nam nawet przejść wszystkie etapy. Byliśmy niecierpliwi, bo w chowanego liczyliśmy: dwana, trzyna, czterna, piętna, byle jak najszybciej krzyknąć SZUKAM! Byliśmy ciekawscy i rozbrajaliśmy kalejdoskop, żeby sprawdzić, co tam się w środku tak mieni. Trocinowa piłeczka kupiona na odpuście też długo nie przetrwała. Czytaliśmy czasopisma: "Miś", "Płomyczek" i "Świerszczyk". Potem "Dziewczynę" i "Popcorn" z rozkładanym plakatem. Liczyliśmy wagony pociągu. Nam nigdy nie było nudno! Tamte czasy... Czasy, kiedy tata w każdą niedzielę oglądał swój program o zwierzętach. Czasy, kiedy po krokach mamy, rozpoznawaliśmy, w jakim nastroju wraca z wywiadówki. Czasy, kiedy mama ścierką przeganiała nas z kuchni, jak wyjadaliśmy kruszonkę ze świeżo upieczonego ciasta lub myła podłogę. Czasy, kiedy w telewizji przepraszano widzów za usterki. Czasy, gdzie "Bravo" cyklem "Miłość, czułość i namiętność" edukowało nas seksualnie. Czasy, gdzie w kilka sekund pokonywaliśmy dystans między wyłącznikiem światła w piwnicy, a "bezpiecznym miejscem". Czasy, kiedy obcinaliśmy się na grzybka, a i tak "dziady" na podwórku przyklejamy nam się do włosów. Każde lata są ciężkie. Nasze dzieci też będą pamiętać pandemię tak jak my puste półki w sklepach. Powracam do "kiedyś", bo opisane wydarzenia łączę z bliskimi, co już niestety odeszli. Przede wszystkim z moją mamą, której już o nic nie spytam. To spotkania, LUDZIE i zdarzenia sprawiły, że tęsknię. Nie wiem, czy czasy były lepsze, czy gorsze, ale na pewno wyjątkowe, skoro zapisały się dobrze w naszej pamięci. Pielęgnujmy nasze wspomnienia i przekazujmy je dalej! Czy mieszkaliśmy na wsi, czy w mieście, czy na północy, czy południu kraju, mamy je podobne. Jak ktoś kiedyś powiedział: wspomnienia i myśli starzeją się jak ludzie. Ale niektóre myśli nigdy nie mogą się starzeć, a niektóre wspomnienia nigdy nie znikną… Fragmenty pochodzą z audiobooka "Dom pachnący pomarańczą" Moniki Marszał, do którego wysłuchania serdecznie zapraszamy.
Tekst piosenki: Był sobie świat Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie › Tłumaczenie: zobacz tekst oryginalny › Był sobie świat, jeden jedynyZłożony z tysięcy słówZaczynał się w dłoniach dziewczynyA kończył gdzieś u jej stópBył sobie świat, dobrze schowanyW kieszonce płaszcza écruCzekał na cud, na jakieś zmianyNa uchylone gdzieś drzwiBył sobie świat, w którym nie było nicPrócz naiwności wypchniętej za drzwiI kilku łez trzymanych skrycieZwłaszcza o świcieBył sobie świat, w którym poznały sięDwie przeciwności, drogi dwieJedna z nich była pełna zwycięstw,A druga miała na imię… życie!Był sobie świat karmazynowyW szklanej butelce na dnieMiał kilka rys, innymi słowyTroszeczkę rozpadał sięBył sobie świat rozplanowanyW metrach, w sekundach, w potrzebachLecz tonął znów w rozczarowanychOczach, patrzących wciąż w stronę niebaBył sobie świat, w którym nie było nicPrócz naiwności wypchniętej za drzwiI kilku łez trzymanych skrycieZwłaszcza o świcieBył sobie świat, w którym poznały sięDwie przeciwności, drogi dwieJedna z nich była pełna nadziei,Druga szeptała że nic się nie zmieniBył sobie świat, w którym nie było nicPrócz naiwności wypchniętej za drzwiI kilku łez trzymanych skrycieZwłaszcza o świcieBył sobie świat w którym poznały sięDwie przeciwności, drogi dwieJedna z nich była pełna zwycięstw,A druga miała na imię… życie! Brak tłumaczenia!
„Było sobie życie, czyli rozważania nad niedopita szklanką” to tytuł programu z jakim odwiedził Nowy Dwór Mazowiecki poeta, kompozytor i wykonawca, założyciel Wałów Jagiellońskich, Grzegorz Bukała. W programie znalazły się „stare” przeboje artysty takie jak: Twój pierwszy elementarz, czy Grusza ,a sprawa polska, ale także nowsze dzieła: O niemocy twórczej w temacie miłości czy najnowsze jeszcze ciepłe A miało być tak pięknie. Ciekawe i mądre teksty, atrakcyjne kompozycje, wciąż mocny, charakterystyczny głos, oraz niezwykła charyzma artysty, wsparte pięknym głosem Miłki Małeckiej i akompaniamentem Artura Grudzińskiego złożyły się na niezwykle emocjonalne i ciekawe widowisko. Sprawcą recitalu Grzegorza Bukały w Nowodworskim Ośrodku Kultury był poeta, kompozytor, bard i założyciel Sceny ZAUŁEK, Wojtek Gęsicki, który zaprosił Grzegorza do udziału w zaułkowym wieczorze. Bardzo Kulturalny Wieczór ze Sceną ZAUŁEK w naszym ośrodku otworzył tradycyjnie gospodarz artystycznych spotkań Wojtek Gęsicki, który zaśpiewał dla nas kilka piosenek z najnowszej swojej płyty poświęconej twórczości Leonarda Cohena „Wspomnienie – utwory Leonarda Cohena śpiewa Wojtek Gęsicki”, wprowadzając publiczność w specyficzny dla jego wykonań, refleksyjny Leonarda Cohena w wykonaniu Wojtka Gęsickiego w połączeniu z twórczością Grzegorza Bukały dały bardzo interesujący efekt w postaci niezwykle interesującego i barwnego muzycznego wieczoru, który wywarł bardzo duże wrażenie na nowodworskiej publiczności, która owacją na stojąco podziękowała artystom.